zaburzenia emocjonalne

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Poznałam go w Polsce. Teraz jest 3000 km stąd.
I możecie się śmiać, ale on na prawdę kiedyś przyjedzie z bukietem kwiatów i wtedy rzucę mu się na szyję.
A wy, którzy nie wierzycie że to się może udać będziecie mi zazdrościć.
Bo u mnie serce wygrywa.

Chcę Go zobaczyć.

Tagi: miłość
28.03.2011 o godz. 22:02
wreszcie jest tak jak chciałam.
mam i przyjaciółkę, i chłopaka. cudowne uczucie.
wszystko szybko się działo, mam nadzieję że już nic się nie zmieni, bo kocham Ją i kocham smsy od niego, którymi mnie budzi.
niech tak będzie zawsze <3
Tagi: szczęście
08.01.2011 o godz. 16:11
Pożegnałam się z nim. Dokonałam wyboru i wybrałam przyjaciółkę. Nigdy żaden facet nie zniszczy naszej przyjaźni.
Chociaż myślałam, że to jest ten, że w końcu znalazłam kogoś na kim mogę polegać, kto mnie rozumie, komu tak szybko zaufałam. Kto się we mnie zakochał. Zrobiłam to i urwałam z nim kontakt. Wiem, że będzie ciężko. Jeszcze przez jakiś czas. Ale potem wszystko wróci do normy. Już nikt nie będzie pamiętał o nieszczęsnym chłopcu, który tak mnie chciał, że prawie zniszczył czteroletnią przyjaźń.
Mam nadzieję, że łatwo będzie o tym zapomnieć i wrócić do starych układów.

Ale przynajmniej się czegoś nauczyłam. Zauważyłam w sobie coś, co jest destrukcyjne i dla mnie, i dla innych. Bo mimo że robię to nieświadomie, że żartuję faceci odbierają to inaczej. Myślą że ich podrywam, a do tego jakimś dziwnym trafem działa to tylko na tych zajętych przez co ich dziewczyny na pewno w myślach chcą mnie zabić.

Moje 15. postanowienie noworoczne : nie dotykać zajętych chłopców.
06.01.2011 o godz. 14:23

Minęły 2 lata.
P [*]
Tagi: śmierć
30.12.2010 o godz. 00:38
Druga "wigilia" w liceum, a ja coraz bardziej nie lubię tych ludzi. Nawet symbolicznie nie podzieliliśmy się opłatkiem. Zamiast tego wychowawca przeprowadzał sondę, na jaki kolor przemalować klasę i robił listę osób chętnych do pracy (oczywiście i tak gówno z tego wyjdzie).
Zero atmosfery, ZE-RO! Wyszłam stamtąd po 30 minutach.
To nie to co wigilie gimnazjalne. Mogliśmy siedzieć tam godzinami, na siłę wyganiali nas do domu. No i ta bliskość, mogłam wyjść na korytarz i złożyć życzenia każdej napotkanej osobie. W LO wszyscy pozamykali się w klasach, godzina posiedzenia i do domu.

Na szczęście jestem osobom, która wszędzie znajdzie coś pozytywnego, jestem z tego dumna.
Nie mogłam złożyć kolegom życzeń osobiście więc od razu pisałam smsy że mi źle i już jesteśmy umówieni na piwo z czekoladą ( nie pytajcie xD). Poza tym najlepsze przyjaciółki i wigilijne rozmowy na chodniku przed szkołą, bo nawet tam atmosfera była lepsza niż w klasie.
No i koncert kolęd i wygrana przedstawicielki mojej IIa (jedyny moment dzisiaj, kiedy fajnie mi się z nimi coś robiło - kibicowanie to jest to).

Dostałam 4 laurki od brata przyjaciółki!
Z duchem, moją podobizną (powiedzmy xd), małą kaczką i dużą kaczką :D
Szczerze nie znoszę dzieci, ale bliźniaki koleżanki są taaakie urocze. Oczywiście nie za długo xD
22.12.2010 o godz. 23:37
Wiecie, że dziś nie zrobiłam NIC?
Nie poszłam do szkoły, bo... no bo nie.
Spałam do 13, bo stwierdziłam że to wystarczająco długo, żeby się w miarę wyspać.
Nie wychodziłam z łóżka, bo poza nim jest zimno.
Nie odrobiłam lekcji, bo w sumie i tak można od kogoś przepisać w szkole.
Nie ogarnęłam tego burdelu w pokoju, bo na sprzątanie jest sobota.
I w ogóle to czuję się fantastycznie zmęczona odpoczywaniem.

Ah tak, zaczęłam oglądać Gossip Girl. Wkręciłam się xd

16.12.2010 o godz. 19:57
Błagam! Dajcie SOAD do Warszawy. Proszę, proszę, proszę!
Ironi mnie nie kręcą, ale jak będzie System to będę żebrać, ale pójdę na ten koncert!

15.12.2010 o godz. 00:00
Uwielbiam internetowych kozaków, są wręcz uroczy.
Jeden mój kolega szczególnie. W szkole spoko, na gg w miarę, ale na jakimś portalu, gdzie wszyscy jego znajomi mogą czytać co pisze jest "mistrzem".
Ostatnio potraktował mnie jak szmatę, do tego nie przeprosił, innym razem zaczął wyzywać mojego kolegę, oczywiście zero skruchy chociaż widział że jestem zła.
Zapowiedziałam mu na jutro poważną rozmowę, oczywiście chce to załatwić przez gadu gadu, ale nic z tego. Jasne, że się boję, bo jak mu powiem jak się przez niego poczułam to może mnie wyśmiać, ale chcę pokazać że mam trochę więcej odwagi niż on i porozmawiam z nim o tym w cztery oczy a nie wirtualnie.

Czasem mam wrażenie że to taki jego tani podryw.
Ciekawe co mi jutro powie. Trzymajcie kciuki.
14.12.2010 o godz. 21:51
Pierdu, pierdu jestem zła i mam wyrzuty sumienia.
Nigdy nie całujcie się z przyjacielem którego znacie 12 lat. Z tego nie wychodzi nic dobrego.

A tak w ogóle to dam Wam Huntera.
Dobrą muzyką trzeba się dzielić.

12.12.2010 o godz. 14:43
Wiem, nie jestem dobra w pisaniu bloga. To się nazywa słomiany zapał. Ale właśnie przeczytałam komentarz Marilyn, więc piszę.
Co do mojego ostatniego, dość pesymistycznego wpisu to chyba już nie ważne. Nie odzywa się ponad miesiąc, więc chyba mu nie zależy, prawda? Nie mam ochoty się męczyć z takim człowiekiem.
W ogóle ostatnio mam załamanie wdowy jak mówi moja przyjaciółka. Już nigdy nie powiem o facecie że jest 'inny niż wszyscy'. Nie wierzę, że taki istnieje. Każdy, którego poznam okazuję się po pewnym czasie w mniejszym lub większym stopniu chujem.
Wczorajszy przykład : piszę z kolegą, który jest także moim facebookowym bratem i wyraźnie widzę, że cóż... rozmawia ze mną coraz odważniej (bo jaki kolega proponuje korepetycje z francuskiego, oczywiście nie o szkolny francuski chodzi). Już jestem zadowolona, lubię chłopaka. Rano wchodzę i widzę, że zmienił status związku na zajęty. Ojej, myślę, znów mnie ktoś wystawił!
Może jestem stworzona do życia w samotności, nie wiem. Wcale mi się nie podoba taka perspektywa, chcę się w końcu zakochać.


Piszę smuty.
Tagi: miłość
11.12.2010 o godz. 15:02

nienawidzę Cię za to, że ciągle siedzisz w mojej głowie.
nienawidzę Cię za to, że muszę spotykać Cię co poniedziałek w drodze do szkoły.
nienawidzę Cię za to, że się nie odzywasz od miesiąca.
nienawidzę Cię za to, że się odzywasz i o sobie przypominasz.
nienawidzę Cię za to, że wystawiłeś mnie już tyle razy.
nienawidzę Cię za to, że nadal chcę się z Tobą spotkać.
nienawidzę Cię za to, że ciągle daję Ci następną szansę.
nienawidzę Cię, bo chyba Cię pokochałam.
07.11.2010 o godz. 22:07
... nie daje mi spokoju. Wiem, że muszę ale i tak nic nie robię. Siedzę w szkole i myślę ile mam w domu do zrobienia. Planuję sobie co po czym i ile czasu. Aż w końcu wracam do domu siadam przed komputerem i użalam się nad sobą pisząc komuś na gg ile mam zajęć. Nagle okazuje się, że jest już tak bardzo późno, że wypadałoby iść spać albowiem nie chce zaspać do szkoły i na tym kończy się mój dzień.
Wiem, że robię źle i nie skończy się to dla mnie najlepiej ale zmobilizować się do działania nie umiem. Cholera...

Strasznie dużo ostatnio gadam. To cudowne. Właśnie pokonuję kolejną moją słabość, z którą chciałam walczyć i nie mogłam jej pokonać. Od września mamy pierwsze klasy i jest cudownie podchodzić do nowych ludzi i na luzie z nimi rozmawiać. To chyba po wakacjach się tak otworzyłam. Poznałam wtedy dużo ludzi, byłam lubiana i to bardzo na mnie wpłynęło. Czuję się cudownie. Wśród tych wszystkich ludzi z jesienną chandrą ja tryskam optymizmem i dobrym humorem. Wyśmienicie.
Tagi: zapał. zmiana
23.09.2010 o godz. 19:39
Dlaczego on tyle ode mnie wymaga? Ojciec oczywiście. Chciał, żebym się uczyła, poszła do dobrego liceum. Udało mi się, jestem w jednym z lepszych warszawskich, staram się, chcę się uczyć więcej, bo na prawdę mi zależy na dobrze zdanej maturze i studiach. Ale teraz jest znów źle. Bo ile musi na mnie wydawać. Na moje książki, na moje dodatkowe zajęcia, bilety, czasem jakieś rozrywki. I ciągle słyszę 'idź do pracy'. Kiedy ja się pytam? Bo jakoś nie wyobrażam sobie tyrania po osiem godzin w szkole, dodatkowych lekcji i zajęć a potem jeszcze pracy. Oczywiście nie wspomniałam o czasie poświęconym na lekcje odrabiane w domu. On chyba już nie pamięta, że w szkole nie ma tak łatwo. Albo tylko on miał łatwo, bo chodził do jakiejś podrzędnej szkółki, w której nawet nie zdał matury a teraz narzeka. Ja mam obowiązki i on też je ma. Ja chodzę do szkoły, on zarabia i stara się utrzymać rodzinę. Owszem mogłabym czasem popracować. Ale nie pod presją i zarzucaniem mi że nic nie robię. Tak na pewno nie będzie. Chcę już skończyć tą szkołę i zacząć żyć na własną rękę, bo nie wytrzymam.
16.09.2010 o godz. 23:09
NIE CHCĘ BYĆ STARA! Codziennie przekonuję się do tego coraz bardziej. Cudownie byłoby umrzeć w wieku 48 lat. Spełniona, szczęśliwa i pogodzona z końcem. Kiedy widzę te staruszki, które ledwo chodzą, ciągle trafiają do szpitala i tak naprawdę męczą się życiem. Gdy patrzę na moją babcię, kobietę sfrustrowaną, marudzącą i denerwującą wszystkich w koło. I jak słyszę co się o starych ludziach mówi, jak się nimi pomiata i nie szanuje naprawdę nie chcę być babcią. Po co mam komuś zawadzać. Wolę zwolnić miejsce dla młodych, pełnych zapału i zdrowia ludzi niż denerwować samym istnieniem. BOJĘ SIĘ STAROŚCI.

A tak co do codzienności to szkoła mnie wykończy. Jakoś mi się wierzyć nie chce, że chodzę tam dopiero tydzień. Niewyspana, zmęczona i głodna. Tak codziennie wracam do domu. I bardzo leniwa. Nie umiem zmotywować się do pracy. Najchętniej przeleżałabym całe życie. I taki człowiek jak ja ma za rok zdać maturę?

Jutro osiemnastka mojego braciszka. Muszę jeszcze wybłagać mamę, żeby mnie zawiozła. Niby 50 km ale inaczej niż samochodem ciężko się tam dostać.
09.09.2010 o godz. 20:46
Jak zimno! Siedzę opatulona w koc, właśnie skończyłam odrabiać prace domowe. Oczywiście polski, polski, polski. Mam go sześć godzin w tygodniu i bardzo dużo robimy. Moja lista lektur na ten rok wygląda strasznie. Na miesiąc przypada po dwie, trzy książki i to nie lekkie dramaty typu Świętoszek, ale opasłe księgi pisane prozą. To będzie bolesny rok.

Martwię się. Bardzo, bardzo się martwię. Marek, o którym pisałam w poprzednim wpisie miał w maju wypadek. Połamana noga, różne obicia. Ale to z nogą ma teraz największe problemy. Jakiś tydzień temu trafił do szpitala, bo pękła mu w tym samym miejscu, w którym była złamana razem z płytką, którą po wypadku umieścili tam lekarze. Dodatkowo od maja się nie zrasta i Marek ma jeszcze miesiąc a potem grozi mu amputacja. Boję się.

Ostatnio dzieje się coś dziwnego. Przez ostatnie trzy miesiące w moim otoczeniu zmarło sześć osób. To dużo tym bardziej, że wcześniej nie miałam prawie w ogóle do czynienia ze śmiercią. I nie mówię tu i starych, chorych ludziach, ale o młodych osobach. Przeważnie to wypadki. Dziś dowiedziałam się o śmierci znajomego, który prawdopodobnie przedawkował. Przeraża mnie to, bo wczoraj pierwszy raz pomyślałam, jak bardzo to prawdopodobne, że jutro to mi może się coś przytrafić.
07.09.2010 o godz. 19:37
Było ich trzech. Każdy się deklarował, od każdego słyszałam ciągle coś miłego. Dostawałam wiersze, słuchałam komplementów, mogłam się przytulić. Ale cały czas skłaniam się ku Niemu. Paweł był moim wyborem. Powiedziałabym, że świetnym wyborem. Przyjeżdżał, przytulał, chodził na spacery, opowiadał i pytał. Czułam się z nim dobrze. Dla niego zraniłam Kamila i Marka. Kamil zrozumiał, przynajmniej tak mi się wydawało. Marek płakał i ciągle miał nadzieję.
Wakacje się skończyły. Kamil pisze, dzwoni. Rozmawiamy codziennie, chce się jak najszybciej spotkać, idziemy razem na wesele. Marek ciągle mówi ze tęskni, pyta co u mnie. Widzę, że cierpi. A mój wybranek? Odzywa się raz na kilka dni. Zapytany o coś poważniejszego, związanego z Nami ucieka. Od dwóch tygodni nie powiedział mi nic co by wskazywało na to, że naprawdę mu zależy. Obiecywał, że nie zapomni... Znów dokonałam złego wyboru? Czy może to nieodwzajemniona miłość tak działa i gdybym została przy Kamilu albo Marku to któryś z nich przestałby się interesować? Przykro mi, że musiałam zawieść tamtych, dla Niego. Dla tego, który ma mnie teraz gdzieś.
06.09.2010 o godz. 19:44
Wróciłam od babci. Teraz będę miała więcej czasu żeby tu zaglądać.
Było cudownie, chociaż często smutno. Zintegrowałam się z Nimi wszystkimi, moimi Smerfami i teraz tęsknię.
Działy się rzeczy dobre i złe ale zawsze razem. Nie wytrzymam bez Nich długo.
W sobotę pierwszy raz widziałam jak płacze przeze mnie chłopak. Aż mi się smutno zrobiło. Ja go kocham, ale jak przyjaciela i nigdy nie będę traktowała go jak kandydata na chłopaka, ale on próbuje i cierpi. To miłe kiedy pisze dla mnie wiersze i wyznaje miłość, ale kiedy widzę jego łzy gdy tańczę z tym, na którym naprawdę mi zależy jest mi strasznie głupio.
A co do niego... z Pawłem moim jest dziwna sytuacja. Nie jestem z nim, ale to wszystko wygląda jakbyśmy jednak byli razem. Bo niby dlaczego mówię mu że całowałam się z innym i przepraszam ze skruchą na twarzy? I po co pytam się czy mogę się spotkać z chłopakiem, który mnie zaprosił na randkę a potem stwierdzam, że dla Niego nie pójdę? I po co tęsknię skoro on jest 50 km na północ i nawet nie moglibyśmy być razem. A tęsknię za Nim coraz bardziej. I nawet nie wiem czy on też, chociaż zapewnia że tak. I nie wiem co on teraz robi i z kim się spotyka, bo może tylko ja jestem szczera.
Zawsze coś musi być nie tak. Zawsze.
<3
30.08.2010 o godz. 17:54
statystyki
  • Czas na Bloblo: 1 dni 4 godziny 48 minut
  • Napisanych notek: 30
  • Komentował: 77 razy
  • Zebranych komentarzy: 120
  • Ostatni wpis: 28.03.11, 22:02
  • Wpis średnio co: 36 dni
  • Profil odwiedzono: 15962 razy
  • Ilość avatarów: 2
  • Ilość zdjęć: 0
  • Ilość filmów: 6
  • Ilość logowań: 76
  • Ostatnie logowanie: 10.04.11, 18:53
  • Ostatnio odwiedzili: Bailey, Marilyn, Hamma, Bebech, ZielonyElf, michasiunia14, strawberry, wecide